piątek, 13 lipca 2012

Rozdział 14


Czasami robiąc nawet zwykłe czynności, uświadamiasz sobie jak dobrze jest mieć bliską osobę obok siebie. To uczucie, że jesteś dla kogoś kimś ważnym, potrafi podbudować samopoczucie, w tak znaczącym stopniu, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Żeby nawet jakakolwiek błacha rzecz sprawiała nam radość, bo robimy ją wspólnie. Życie nie polega na tym, by zamartwiać się przeszłością, tylko na tym, by skupiać się na teraźniejszości, bo to ona właśnie tworzy tak wspaniałe wspomnienia, których nikt nam nie będzie w stanie zabrać.

- A właśnie ! Zapomniałem Ci powiedzieć ! - Krzyknął podekscytowany chłopak, podnosząc się z łóżka.
- Co takiego ? - Oparłam się na łokciach i czekałam na to, czym chce mnie zaskoczyć.
- Mama wyjeżdża na weekend !
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, gdy nagle po pokoju rozeszło sie pukanie do drzwi. Nathan podszedł do nich i je otworzył.
- Gdzie zostawić Ci klucze ? - Zapytała jego mama, uchylając lekko drzwi.
- A to już jedziesz ?
- Tak. Teraz jest ładna pogoda, a rano nie będzie chciało mi się wstawać.
- No dobra, to miłej podróży.
- Tylko ostrożnie. Nie chce zostać babcią jak wrócę. - Zaśmiała się Pani Sykes, przytulając kolejno Nath'a a potem mnie.
Oboje zeszliśmy na dół, by się z nią pożegnać i zamknąć drzwi. Gdy odjechała, od razu udaliśmy się do kuchni, gdyż byliśmy strasznie głodni.
- Więc mamy dla siebie cały dom przez trzy dni ? - Zapytałam, delikatnie obejmując chłopaka.
- Dokładnie tak, kotku. - Pocałował mnie namiętnie, tak jak najbardziej lubiłam. - To co robimy ?
- A na co masz ochotę ?
- Ty dobrze wiesz na co. - Spojrzał na mnie cwaniacko, po czym tak samo się uśmiechnął.
- Na kolację ? - Zaśmiałam się i udałam się w kierunku lodówki.
- To teraz.. A później ? - Objął mnie od tyłu, całując mnie po szyi.
- Nathan, przestań ! Zjemy coś a potem się zobaczy, ok ?
- Ok...
Zaczęliśmy po kolei wyjmować składniki, które miały się znaleźć w naszym daniu. Po dwudziestu minutach wszystko  było gotowe. Wzięliśmy talerze i skierowaliśmy się do salonu, by usiąść na kanapie i obejrzeć telewizję.
- Powiedziałaś Em, że dzisiaj zostajesz u mnie ? - Spojrzałam na bruneta, który zadał mi pytanie i wybuchłam śmiechem. - Co Cię tak śmieszy ?
- Haha, masz.. masz coś na nosie. - Próbowałam się powstrzymać, ale łzy zaczęły mi lecieć ze śmiechu.
- Dzięki, że w delikatny sposób mi to powiedziałaś.
- Oj już się nie złóść. - Wzięłam chusteczkę i wytarłam nos chłopaka. - I tak, napisałam jej wiadomość.
Gdy skończyliśmy konsumować, jakże pyszną kolację, udaliśmy się do kuchni, by pozmywać.
- O patrz ! - Spojrzałam w miejsce, które wskazał mi Nathan. Niestety był to błąd, bo chłopak to wykorzystał i oblał mnie wodą.
- Tobie to się już chyba naprawdę nudzi..
- Słodko wyglądasz jak jesteś mokra .
- Tak ? To chodź, przytul mnie.
- O nie ! - Brunet zaczął uciekać, a ja za nim. Ganialiśmy się po całym domu. W końcu udało mi się go dogonić, gdy próbował zamknąć się w łazience.
- No, to teraz masz poważne kłopoty. - Powiedziałam, zamykając drzwi i kierując chłopaka w stronę przysznica.
- Może zamiast zemsty, to wykąpiemy się razem ? - Zapytał, zdejmując swoją koszulkę. Niestety nie zdążył jej zdjąc do końca, bo oblałam go zimną wodą z kranu.
- No to teraz już musisz tu ze mną wejść. - Przyciągnął mnie do siebie i zaczął delikatnie całować. Chwilę później rozebraliśmy się i odkręciliśmy wodę.
- Umyjesz mi plecki ? - Zaśmiał się Nath, podając mi jego ulubioną gąbkę. Zaczęłam delikatnie masować jego barki, które szybko pokryła biała piana. Gdy skończyłam, odwrócił się w moją strone, by spłukać żel. Przusynął mnie do siebie, objął w pasie i lekko zaczął ruszać dłońmi wzdłuż moich pleców. Na całym ciele pojawiły mi się dreszcze, a serce biło mi niczym młot.
- Spójrz, pocałunek pod prysznicem, to prawie jak pocałunek w deszczu, o którym zawsze marzyłaś. - Zaśmiał się i zbliżył swoje wargi do moich, delikatnie je muskając. - Jesteś piękna, kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham. - Wyszeptałam mu do ucha, po czym przegryzłam usta. Nathy już wiedział o co chodzi i powoli przysąpił do działania. (...)


*****************************

Nareszcie udało mi się napisać nowy rozdział ! I akurat dodam go w piątek 13-tego ! :)
Ile trudu sprawiła mi ta notka, nawet sobie nie wyobrażacie ! xd
Oczywiście, średnio mi to wyszło, ale zawsze coś.
Jak wam się podoba ? :)

Rozdział z dedykacją dla mojej kochanej Dominiki . <3
(www.chasing-the-sun.mylog.pl)
Kocham Cię lalka i mam nadzieję, że tym razem Cię nie zawiodłam.

Chciałam podziękować wszystkim odwiedzającym tego bloga. :) xxx
+ Standardowo, przepraszam za błedy. ;x
Love You xxx


Najpiękniejszy uśmiech na świecie. ♥



czwartek, 21 czerwca 2012

Rozdział 13

Nadszedł dzień przesłuchania. Nathan bardzo ciężko pracował przez ostatni tydzień, trenując swój głos. Umówiliśmy się, że dwie godziny przed jego występem przyjdę do niego i dobierzemy strój, w jaki miał się ubrać. Przesłuchanie było o 15, więc o 13 byłam już u chłopaka. Drzwi otworzyła mi jego mama, bardzo miła kobieta. Zawsze ją lubiłam.
Weszłam do pokoju bruneta, by się przywitać. Siedział on na swoim łóżku, tępo wpatrując się w podłogę.
- Kotek, co jest ? - Spytałam, siadając obok niego, gdy ten jedynie spojrzał na mnie rozczarowanym wzrokiem. - Czemu nie odpowiadasz ?
- Nie... Nie mogę.. Mówić.. - Powiedział ledwo słyszalnym głosem. Na jego twarzy zagościł smutek, a moje oczy zrobiły się niczym pięciozłotówki. Nie wiedziałam co powiedzieć, dosłownie.
Tyle ciężkiej pracy poszło na marne ? No nic. Wygląda na to, że nie pójdziemy.
- Nie martw się, takich przesłuchań będzie jeszcze na pewno dużo... - Przytuliłam chłopaka, najczulej jak tylko potrafiłam. Spojrzał na mnie z radością w oczach.
- ŻARTOWAŁEM ! - Krzyknął, podnosząc się do góry.
- Jak mogłeś ?! - Zaczęłam go bić, by wyładować z siebie wszystkie emocje. On natomiast objął mnie swoimi ramionami, tak bym nie mogła się ruszyć.
- Chciałem zobaczyć Twoją reakcje. Myślałem, że zatrzniesz się na mnie drzeć, że za mało uważałem, a tu proszę. Dziewczyna ideał.
- Dobra, dobra. Nie podlizuj się. To, że jesteś zdrowy wcale nie zmienia faktu, że jestem zła.


*** Dwie Godziny Później ***

Jesteśmy już na miejscu, przesłuchania się zaczęły. Nathan ma numer 77, więc sobie trochę poczekamy.
Siedzieliśmy w poczekalni, gdzie wszyscy rozgrzewali swoje głosy. Jedynie ten idiota o tym nie pomyślał i siedział bezczynnie, rozglądając się po pomieszczneniu.
- Nie chcesz rozgrzać głosu ? - Zapytałam.
- Ćwiczyłem w domu, poza tym nawet nie chciałbym tego robić tutaj.
Minęło ok 45 minut, gdy silny, męski głos wywołał numer 77. Nath podniósł się z krzesła i skierował ku wejściu do sali przesłuchań.
- Trzymam za Ciebie kciuki, pamiętaj ! - Dodałam, gdy poraz ostatni spojrzał w moją stronę.
- Na pewno da radę. - Usłyszałam delikatny, kobiecy głos, skierowany w moją stronę. Spojrzałam się na siedzącą obok rudowłosą dziewczynę, o błękitnych oczach.
- Em.. Dzięki.. Też mam taką nadzieję.
- Jestem Dominica, miło mi. - Wyciągnęła do mnie dłoń, szeroko się uśmiechając.
- Sam, mi również jest miło. - Odwzajemniłam uśmiech i podałam jej dłoń. - Co tu robisz ?
- Mój chłopak też bierze udział w przesłuchaniu.
- Tak ? To rewelacyjnie !
- O patrz, właśnie idzie.
- Spojrzałam w stronę całkiem dobrze zbudowanego chłopaka, o ślicznym uśmiechu. Dominica przedstawiła nas sobie i w taki oto właśnie sposób poznałam jej drugą połówkę.
Po chwili przszedł Nathan.
- Jak było ? Opowiadaj ? - Od razu złapałam go za rękę i zaczęłam o wszystko wypytywać.
- Myślę, że poszło mi nawet dobrze...
- To świetnie. - Powiedziałam i od razu przedstawiłam mu nowych znajomych.
Chcąc czy nie musieliśmy siedzieć tam jeszcze około półtorej godziny, żeby się dowiedzieć kto zakwalifikował się do następnego etapu. Z dwustu chętnych zostaje dwadzieścia, a następnie pięć, którzy będą tworzyć już zespół.
Ja, Nathan, Dominica i Max siedzieliśmy razem przy stoliku i czekaliśmy na chwilę prawdy. Wszyscy byliśmy bardzo zdenerwowani. Gdy głos w głośnikach wypowiedział ich nazwiska, natychmiast zaczęliśmy krzyczeć i skakać ze szczęścia.
- To było wiadome, że przejdziesz. - Uściskałam mojego chłopaka, dając mu buziaka w policzek.
- Widzisz, mówiłam, że się uda. - Dodała Domi, tuląc się do Max'a.
Po tym wszystkim, ja i Nath byliśmy bardzo zmęczeni, więc postanowiliśmy, że pójdziemy do niego. Pierwsze co zrobiłam, gdy weszłam do jego pokoju, to walnęłam się na łóżko.
- Mogę tu dzisiaj zostać.. ? - Zapytałam, mówiąc przez poduszkę.
- Jasne, skarbie. Nie musisz się pytać. - Brunet pocałował mnie w ramie i położył się obok....


******************************


13 ~ ! Myślicie, że będzie pechowa ? xd
A więc, chciałam was BARDZO przeprosić za jakość tego rozdziału, ale męczyłam się z nim 2 dni i nie miałam kompletnie weny by coś sensownego napisać .
Tak, wiem. Zawiodłam was, przepraszam. :(
+ Sorry za błędy, ale ostatnio moja klawiatura jest jakaś dzika.
Dziękuję za prawie 5 tysięcy odwiedzin ! Kocham was <3

Ponieważ Dominika moja kochana (www.chasing-the-sun.mylog.pl) ostatnio wcisnęła mnie do swojego opowiadania, to ja postanowiłam się odwdzięczyć i zrobiłam to samo. Tak wiem, mało oryginalne, przepraszam. Kocham Cię, lalka i wybacz, że dedykuję Ci tak beznadziejny rozdział.
Ale na pocieszenie jak zwykle - NATHAN.♥


Głupek.♥


wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 12

*** Kilka dni później ***

'Ale leje...' Westcnęłam, siedząc przy oknie w salonie, popijając gorącą czekolade. Uwielbiam to uczucie, gdy bez żadnych zmartwień mogłam patrzeć się w okno i podziwiać jak małe kropelki deszczu swobodnie opadają na Ziemię. Mogę wtedy pogrążyć się w myślach, zapominając o otaczającym mnie świecie.
- Dobrze, że nie ma burzy. - Swierdziła Emily, wchodząc do pomieszczenia, w poszukiwaniu mojej osoby.
- Tak, masz rację... - Wypiłam ostatni łyk ulubionego napoju i podniosłam się z parapetu, na którym siedziałam.
Ponieważ jutro wracają rodzice Em, dom trzeba było doprowadzić do porządku.
Po południu umówiłam się z Nathan'em, by w końcu poszukać jakiegoś przesłuchania.
Blondynka wzięła się za sprzątanie salonu, kuchni i łazienki na dole; ja natomiast musiałam posprzątać pokój Em, łazienkę na górze i cały przedpokój.
Skończyłyśmy około godziny piętnastej.
Pogoda nadal nie dopisywała, ale mi to nie przeszkadzało. I tak nigdzie nie wychodziłam.
Usiadłam na kanapie, by odpocząć po ciężkim, fizycznym wysiłku.

Zaczęłam myśleć o tym, czy mój związek z Nath'em przetrwa próbę czasu, gdy wrócę do Polski. Ludzie w tym wieku często zmieniają zdanie i są niezdecydowani. Wiele związków na odległość często kończy sę zdradą, co jest jedną z rzeczy, których nigdy bym nie wybaczyła mojemu partnerowi.
Chęć bycia z drugą osobą niesie ze sobą masę zobowiązań i przyrzeczeń. Wierność i zaufanie to podstawa związku, wiadomo. Ale co jeśli po jakimś czasie rozłąki, jedna ze stron dojdzie do wniosku, że to wszystko nie ma sensu i czas to zakończyć ?

'Jak zwykle dramatyzujesz...' pomyślałam i poszłam do pokoju, ubrać się w coś przyzwoitego. Nie będę przecież cały dzień paradować w piżamie, tymbardziej, że za niedługo ma przyjść mój chłopak.
Pół godziny później w końcu wyglądałam jak człowiek. Wzięłam telefon i wybrałam numer bruneta.
- Co jest, kochanie ? - Odebrał.
- Za ile będziesz ?
- Zaraz będę wychodzić, a co ? Stęskniłaś się już ? - Zaśmiał się lekko zachrypniętym głosem.
- Oczywiście, że tak, a ty nie ?
- Może troszkę..
- No wiesz co ?!
- Oj, żartuję. Przecież wiesz, że lubię się z tobą droczyć.
- No dobra, to szykuj się. Czekam.
Niespełna dziesięć minut później, pojawił Nathan, który był cały mokry.
- 5 minut drogi, a człowiek cały przemoczony. - Odparł chłopak, zdejmując kurtkę. Zaśmiałam się i przytuliłam go na przywitanie.
- To jak ? Szukamy przesłuchania ? - Zapytałam.
- Jasne ! - Odpowiedział radosnym głosem. Słychać było, że naprawdę się cieszył. Pokierowaliśmy się do kuchni, gdzie usiedliśmy przy stole, na którym wcześniej postawiłam laptopa.
- To czego szukamy ? - Spojrzałam na Nath'a i otworzyłam przeglądarkę.
- Nie wiem... Myślę, że nie nadawałbym się jako solista.
- Czyli przesłuchania do zespołu ?
- To chyba będzie najlepsze wyjście.
- No dobra. - Wpisałam w google, to co nas interesowało. Wyświetliło się mnóstwo stron z ogłoszeniami.
Po dwudziestu minutach szukania w końcu udało się znaleźć coś interesującego.
- Patrz ! A może to ? - Pokazałam chłopakowi całkiem fajne ogłoszenie.

(...) Lubisz śpiewać ? Robisz to dobrze ? Być może to właśnie Ciebie szukamy ! Otóż, naszym celem jest stworzenie boyband'u, który podbije serca nastolatek ! Chcesz być gwiazdą popu ? Zgłoś się ! Przesłuchania odbędą się w Manchesterze, Londynie i Newcastle. (...)

- Hmmm... Widzisz mnie w boybandzie ? - Zapytał zdziwiony, lekko unosząc brwi.
- No, a czemu nie ? Myślę, że nadawałbyś się idealnie !
- No dobra.. W sumie, to co mi szkodzi spróbować. Pierwsze przesłuchanie już za tydzień, więc przydałoby się przygotować.
Po chwili, wszystko było już ustalone. Oboje strasznie się cieszylyśmy i nie mogliśmy się doczekać.
- Skoro już korzystamy z komputera, to może poszukamy jakiegoś domu ? - Zaproponował chłopak, delikatnie się uśmiechając.

******************************

Hej, hej ! ;)
W końcu udało mi się napisać kolejny rozdział xD
Szczerze, to nie podoba mi się, bo nie miałam zbytnio pomysłu co napisać ;p
Ale mam nadzieję, że wam się podoba ;)

Wczoraj (04.06) moja kochana Dominika miała urodziny ! Tak, ja wiem, że już Ci składałam życznia, ale chciałam jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :)
Ten rozdział to taki spóźniony prezent ode mnie :)
Kocham Cię xxx
+ Zapraszam na świetnego, nieskromnie mówiąc NAJLEPSZEGO bloga, którego pisze moja wariatka :) xx www.chasing-the-sun.mylog.pl

Chciałam jeszcze podziękować za ponad 4 tysiące wejść :) DZIĘKUJĘ :) <3
Lots of love xx


KOCHAM. ♥


czwartek, 31 maja 2012

Rozdział 11

Siedząc na trawie z osobą, z którą chcesz spędzić najlepsze chwile, uświadamiasz sobie, że życie też potrafi być piękne. Z reguły pesymistyczna postać, która do tej pory była we mnie bardzo długo, powoli zaczynała się ulatniać i znikać w zapomnienie. Tak, zaczynam się zmieniać. Może ma to związek z przebiegiem ostatnich dni ? A może po prostu dorastam ?
Patrzyłam w bezchmurne niebo, błądząc myślami. ' Po burzy zawsze wychdzi słońce ' - Myślałam, niedowierzając co się aktualnie w moim życiu dzieje. Jak wszystko w błyskawicznym tempie się zmienia. Podobało mi się to. W końcu mogłam cieszyć się z życia i zapomnieć o wszelakich problemach, które do tej pory mnie męczyły.
- O czym myślisz ? - Chłopak wyrwał mnie z przemyśleń, kładąc się na kocu.
- O życiu. Podoba Ci się twoje ? - Położyłam głowę na jego klatce piersiowej.
- Życie jest wspaniałe, jeżeli potrafisz z nim dobrze współpracować.
- Ty potrafisz ?
- Nie, ale dało mi Ciebie, więc je kocham. I jestem za to bardzo wdzięczny.
Leżeliśmy tak w ciszy przez kilka minut. Uwielbiałam to uczucie, gdy nie musiałam z nim rozmawiać, by czuć się w jego towarzystwie doskonale.
Wsłuchiwałam się w dźwięki otaczającej nas natury, gdy nagle Nathan się podniósł i usiadł na przeciwko mnie. Patrzył się w moją stronę bez żadnego słowa.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Zapytałam, poprawiając grzywkę i lekko się uśmiechając.
- Podziwiam swoje szczęście... - Powiedział szeptem, nie chcąc zagłuszać odgłosów przyrody.
Zaczęłam delikatnie głaskać jego twarz. Natychmiast ją złapał i lekko pocałował, posyłając mi radosny uśmiech. Przysunęłam się do niego bliżej, by móc się wtulić w to cudowne ciało. Chłopak od razu mnie objął i pocałował w głowę.
- Kocham Cię. - Oparłam głowę tuż przy jego brodzie, będąc cały czas w uścisku.
- Ja Ciebie też kocham. - Splótł moje nogi swoimi i zaczął całować mnie po szyi. Uwielbiałam kiedy to robił. Po całym ciele przeszły mnie przyjemne dreszcze. Zwróciłam się w jego stronę, złapałam za jego twarz i namiętnie pocałowałam. Ręcę bruneta krążyły bez celu po moich plecach.
Chwilę później leżałam już na plecach, a chłopak opierał się nade mną, całując moją szyję i dekolt.
Brunet był już gotowy do tego, by zdjąć mi sukienkę. Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem, jakby bał się, że mu odmówię. Nie wiem, czy jakaś bezludna polana w samym środku lasu jest dobrym miejscem do robienia takich rzeczy, ale co mi szkodzi ? Przecież trzeba żyć chwilą...
Spojrzałam na niego znacząco i już wiedział co miał robić. Gdy pozbył się mojego ubrania, poczułam jak promienie słońca, przebijające się przez drzewa, ogrzewały moje ciało. Głupio było mi leżeć, przed Nath'em w samej bieliźnie, więc zerwałam z niego koszulkę. Ze spodniami poradził sobie sam. Na tę chwilę czekałam całe życie.
- Tylko bądź ostrożny... - Powiedziałam stłumionym głosem. Czułam jak moje serce bije niczym młot. Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem, po czym się lekko uśmiechnął. Chyba nie spodziewał się tego, że będzie moim pierwszym.
Chwilę później, gdy byliśmy już rozpaleni do granic możliwości, wiedziałam, że za kilka minut będzie już po wszystkim. Trochę się bałam, wiadomo w końcu to pierwszy raz. Takie rzeczy powinny być wyjątkowe. Tak samo jak pierwsza randka, pierwszy pocałunek. Te chwile, żyją w naszej podświadomości do końca życia.
- Jesteś gotowa ? Jeśli nie chcesz, to powiedz. - Nathan wyszeptał mi do ucha, odpinając zapięcie od stanika.
- Chcę tego... Chcę tego bardziej, niż Ci się wydaje... - Zakmnęłam oczy i wypuściłam z płuc zgromadzone powietrze. Po chwili poczułam, co to znaczy być kobietą. (...)

*** 3 Godziny Później ***

Siedziałam z Em na kanapie przed telewizorem, oglądając jakiś beznadziejny serial. Na razie nie mówiłam, o tym co dzisiaj zaszło, ale no kurde. To moja najlepsza przyjaciółka ! Muszę jej powiedzieć.
- Wiesz co.. ? - Zaczęłam.
- Hmmm.. ?
- Cudownie dzisiaj spędziłam czas z Nathan'em.
- Nie dziwię się. Znacie się na wylot, taki związek to samo szczęście.
- Masz rację, ale.. Wydarzyło się coś o czym chciałabym Ci powiedzieć... - Em spojrzała na mnie wzrokiem, jakby już wiedziała o czym mam zamiar ją poinformować.
- Niee... Zrobiliście to ?!
- Emm.. No... Tak...
- No i jak ? Opowiadaj !
- Było... Fantastycznie. Serio.
- Jestem z Ciebie dumna. Zadziwiasz mnie z dnia na dzień coraz bardziej. - Zaśmiała się Emily, przytulając mnie do siebie.
Ten dzień zaliczam jak najbardziej do udanych. W moim życiu nareszcie się coś dzieje...

**************************

No i jest kolejny rozdział :)
Taki trochę nie tego, bo nie miałam siły go pisać. Męczyłam się z nim dwa dni, ale udało się dotrwać do końca. xD
Ogólnie mi się nie podoba, no ale to nie do mnie należy opinia ;)
Więc, jak wam się podoba ?

Chciałam z całego serca podziękować jednej osobie, dzięki której kontynuowanie tego opowiadania, ma jakikolwiek sens. Dominika, KOCHAM CIĘ :) Ten rozdział jest dla Ciebie, bejb.♥ Dziękuję za wszystko, za całe wsparcie jakie mi dajesz. Jesteś najcudowniejszą osobą, jaką kiedykolwiek miałam okazję poznać :)
+ Zapraszam na świetnego bloga - www.chasing-the-sun.mylog.pl :)

Zapraszam do komentowania :)
Hope u like it :) xxx





poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 10

Po chwili wybiegłam z łazienki niczym torpeda. Udałam się w stronę pokoju, gdzie ubrałam się w luźną, zwiewną sukienkę na ramiączka, do połowy uda w kolorze jasno-niebieskim. Do tego dobrałam biały sweterek i jasne balerinki. Oczywiście nie zabrakło masy dodatków.
Gdy gotowa schodziłam na dół, usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Idealnie.
- Witaj ponownie, stęskniłem się. - Powiedział Nathy, wchodząc do środka z jedną różą. - To dla Ciebie.
- Dziękuję, kochany jesteś. - Stanęłam na palcach dałam mu buziaka w policzek. Chłopak objął mnie w pasie i delikatnie do siebie przysunął.
- O jakie to słodkie, ślicznie razem wyglądacie. - Powiedziała Em, wchodząc do pokoju. Speszona tym komentarzem, odsunęłam się od bruneta.
- Wstawię do wody, bo wyschnie.. - Udałam się do kuchni, by znaleźć jakiś wazon. Nalałam wody, włożyłam kwiatka i wróciłam do salonu. Nathan i Emily siedzieli na kanapie i rozmawiali.
- To co robimy ? - Zapytałam, przerywając im rozmowe. Niedobra ja.
- Jesteś gotowa do wyjscia ? - Zapytał Nath, podnosząc się z kanapy.
- Jasne !
- To jedziemy.
- Jedziemy ?
- Tak, jedziemy samochodem.
- Uuu, a dokąd ?
- Nieważne. Sama zobaczysz. - Uśmiechnał się i złapał mnie za dłoń. - Jedziesz z nami, Em ?
- Nie dzięki. Nie jestem w stanie dzisiaj gdziekolwiek iść. Bawcie się dobrze.
Wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się w stronę samochodu Nathan'a. Brunet, jak to na faceta przystało otworzył mi drzwi, a gdy weszłam do środka, zamknął je.
Kilkanaście minut później byliśmy już poza granicami Londynu.
- Rozmawiałam dzisiaj z mamą na temat wspólnego zamieszkania. - Wróciłam do porannego tematu.
- Tak ? I co ?
- Powiedziała, że nie ma nic przeciwko.
- Naprawdę ? To wspaniale. Ja z moją tez rozmawiałem.
- I... ?
- Uważa, że najpierw powinienem znaleźć jakąś pracę, a dopiero potem myśleć o przeprowadzce.
- Ma rację... - Powiedziałam cicho, włączając radio. W głośnikach roległy się słowa dobrze znanej mi piosenki. "Can't Say No" w wykonaniu Conor'a to jest dopiero coś. Razem z Nath'em zaczęliśmy śpiewać refren.

Girls Girls Girls I just can't say no
Never see them coming I just watch them go
Girls Girls Girls I just can't say no
Never see them coming I just wa-wa-wa-wa-watch them go
Take control, making me sweat girl run that show
It's them Girls Girls Girls I just can't say no
Houston I think we got a problem.


Chłopak oczywiście, znów zachwycił mnie swoim głosem.
- Przypomnij mi, że jak wrócimy to będziemy szukać przesłuchań ! - Powiedziałam do chłopaka, który wystukiwał palcami o kierownice rytm piosenki.
Po dwudziestu minutach dojechaliśmy na miejsce. Szczerze, nawet nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Wysiadłam z samochodu i napawałam się pięknem otaczającej nas natury. Byliśmy w środku pięknego lasu, gdzie panowała kompletna cisza. Jedynie było słychać śpiew ptaków.
- Co ty kombinujesz, Sykes ?
- Niespodzianka. - Otworzył bagażnik i zaczął wyjmować po kolei jakieś rzczy.
- Może Ci w czymś pomóć ?
- Miło z Twojej strony, ale nie. Dziękuję. - Wziął torbę i koszyk. - Chodź.
Chłopak zamknął samochód i pokierował w głąb lasu. Po krótkim spacerku dotarliśmy na coś a'la polane. Był kawałek miejsca, gdzie nie było żadnych drzew, tylko sama trawa.
Brunet rozłożył na niej koc, postawił torbę i wypakował wszystko z koszyka. Gdy skończył, pokazał mi gestem, bym usiadła koło niego. Tak też zrobiłam.
- Skąd znasz takie miejsca ? - Zapytałam zdziwiona, przegryzając truskawkę w czekoladzie.
- Kiedyś jak jechałem z rodziną na wakacje, to się tu zgubiliśmy. Wtedy pierwszy raz zobaczyłem te piękne miejsce.
- I postanowiłeś, że mnie tu zabierzesz bo.. ?
- Bo jest tu cicho, nikogo nie ma i mamy całą przestrzeń tylko dla siebie...

**********************

Pierwsza dziesiątka już za nami :)
Jak wam się podoba ?
Ja wiem, Dominika mnie zabije, że znowu przerwałam w takim momencie, ale musiałam :)

Rozdział dedykuję.. UWAGA UWAGA... Dominice ! Tak wiem, nie spodziewaliście się tego XD
Dziękuję Ci za wszystko, jesteś niesamowita. Kocham Cię, wariatko ! <3

Mam nadzieję, że się podoba :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie do mnie na tt - @Aleeex_17 :)
Buziaki xxx


Mówiłam już, że uwielbiam tego pana ? :) ♥


sobota, 26 maja 2012

Rozdział 9

Rano obudził mnie delikatny dotyk dłoni Nathan'a na mojej twarzy. Spojrzałam mu w oczy i lekko się uśmiechnęłam.
- Jak się spało księżniczko ? - Zapytał, lekko odchylając pojedyńczy kosmyk włosów z mojego policzka.
- Szybko zasnęłam.. Przepraszam.. Wiem, że ta noc miała być wyjątkowa..
- Nic się nie stało, jeszcze mamy dużo czasu. - Pocałował mnie w czoło i objął ramieniem.
- A kto dzwonił do drzwi ? - Zapytałam, mocno wtulając się w rozgrzane ciało chłopaka.
- Były chłopak Em, chciał z nią pogadać. Zdziwił się trochę, jak mnie zobaczył. Myślał, że sie z nią spotykam, skoro zostałem w jej domu na noc, a w dodatku otworzyłem drzwi w samych spodniach. - Zaśmiał się.
Leżałam tak wtulona w niego i marzyłam o tym, by ta chwila nigdy nie dobiegła końca. Mogłabym się tak budzić codziennie rano... Właśnie ! To jest to !
- Dobrze Ci tu teraz ze mną ? - Zapytałam, podnosząc się z łóżka.
- Oczywiście, kochanie. Dlaczego pytasz ? - Brunet przekręcił się na plecy i włóżył dłonie pod głowę.
- Nie chciałbyś, żebyśmy się tak razem budzili codziennie ? - Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech.
- Co masz na myśli ?
- No bo spójrz. Ty masz już skończone 19 lat, ja niedługo będę mieć 18.. Czy nie było by fajnie jakbyśmy np. zamieszkali razem ?
- To świetny pomysł, tylko skąd na to kasę wziąć ?
- Wiesz, rodzice od dziecka odkładali pieniądze na koncie, które będzie w 100% moje jak ukończę 18 lat. Myślę, że z 25 tysięcy funtów już tam jest. I tak planowałam powrót do Anglii..
- Nie no to super. Ja też mam kilka tysięcy, odziedziczonych w spadku po babci. To mogłoby się udać.
Rozmawialiśmy i analizowaliśmy wszystko, co, gdzie i jak. Uznaliśmy, że na razie zakończymy ten temat, a przy śniadaniu go dokończymy. I tak bym musiała zadzwonić do rodziców i się poradzić, czy na pewno to dobry pomysł.
- Co chcesz na śniadanie ? - Zapytał chłopak, schodząc po schodach.
- O nie, kochany. Ty robiłeś kolację, więc ja robię śniadanie. - Zarzuciłam na siebie jego szarą bluzę.
- To najwyżej Ci pomogę.
Kilka minut później, w czasie gdy przyotowyaliśmy śniadanie, do domu weszła Em. Kolejna osoba, która się zdziwiła widokiem Nath'a.
- Dobrze się bawiłaś ? - Spytał brunet, przegryzając jabłko.
- Tak, Dobrze... A... Wy.. ? Czy ja o czymś nie wiem ? - Odpowiedziała, odkładając torbę.
- Jakbyś wczoraj tak szybko z domu nie wybiegła, to byś wiedziała. - Powiedziałam z uśmiechem, nakładając jajecznicę na talerze. - Jesz z nami ?
- Nie, dzięki. Teraz to ja idę spać. Pogadamy potem.
Razem z Nathan'em usiedliśmy do stołu. Chłopak poruszył temat wspólnego zamieszkania. Ja wiem, że to strasznie szybko i znając życie, zanim do czegokolwiek dojdzie, to już pewnie nie będziemy razem. Ale fajnie jest sobie tak pomarzyć o zamieszkaniu z tą jedyną osobą. Dzielić każdą wspólną chwilę, to musi być niesamowite (...).
Po śniadaniu Nathy pomógł mi pozmywać. Gdy wszystko było już czyste, stwierdził, że bólem serca musi wracać do domu, by się przebrać i odświeżyć.
- To jak ? Widzimy się za dwie godziny ? - Przytulił mnie do siebie. Dobrze, że ten głupek jest taki wysoki i spokojnie można się w niego wtulić.
- Dwie godziny to strasznie długo bez Ciebie, ale jestem zmuszona to wytrzymać.
- Kocham Cię. - Wyszeptał mi do ucha, po czym namiętnie pocałował.
Po kilku minutach od jego wyjścia dostałam wiadomość o terści "Już tęsknie.. x". Czy on nie jest uroczy ?

Usiadłam na kanapie i postanowiłam, że zadzwonie do mamy.
- Cześć Sam, jak tam u Ciebie ? - Po kilku sygnałach moja rodzicielka odebrała telefon.
- Cześć mamo. U mnie w porządku a u Ciebie ?
- A też, właśnie jedziemy z tatą do sklepu.
- Wiesz... Chciałabym Ci o czymś powiedzieć...
- Zamieniam się w słuch.
- Spotykam się z Nathan'em.
- Naprawdę ? To świenie ! Zawsze byliście dobrymi przyjaciółmi. Wiedziałam, że to się kiedyś stanie.
- Serio ?
- Tak.
- Dobrze wiedzieć. - Zaśmiałam się. - Ale jest jeszcze jedna sprawa.
- Mów śmiało.
- Co byś zrobiła jakbym Ci powiedziała, że chcę wrócić do Londynu i zamieszkać z Nath'em ? - W słuchawce zapadła cisza, na szczęście nie na długo.
- Musiałabym to przemyśleć, ale na chwilę obecną nie widziałabym problemu. Nathan to dobry chłopak, ufam mu.
- Mówiłam już jak bardzo Cię kocham ?
- Tak, kochanie. Wiele razy. Ja Ciebie też kocham, ale muszę kończyć. Odezwę się później. Pa. - Rozłączyła się. Z jednej strony byłam zaskoczona jej reakcji, a z drugiej wiedziałam, że i tak mi pozwoli, bo jestem jej kochaną dziewczynką. Na pewno moja wyprowadzka będzie dla niej trudna, ale to w sumie jest trudne dla każdego rodzica, prawda ? Nikt nie lubi kiedy jego dziecko dorasta i chce opuścić "gniazdo"...

*** Godzina później ***

Było ciepło, nawet bardzo, więc postanowiłam, że nie będę siedzieć i grzać się w domu, tylko udam się na ogródek i trochę poopalam swoje ciało. Wzięłam koc, położyłam się na trawie, włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę z mojej playlisty. Zamknęłam oczy i napawałam się ciepłem promieni słonecznych, które przez delikatny wiatr, ogrzewały mi nogi, brzuch i twarz. Niestety nie trwało to długo, gdyż po chwili poczułam, że coś lub ktoś zasłonił mi słońce. Otworzyłam oczy i ujrzałam Em.
- Już się wyspałaś ? - Zapytałam, opierając się na łokciach.
- Jakoś nie mogłam zasnąć. Nie potrafie spać w dzień. - Usiadła koło mnie. - Opowiadaj.
- O czym ?
- O tym co Nathan robił u nas o dziewiątej rano !
- No wiesz... Nie chciałam zostać sama, więc po prostu go poprosiłam, by ze mną został.
- Ale wy.. - Zatrzymała się na chwiłę. - Wy jesteście razem ?
- Tak. Dziwnie tak spotykać się z najlepszym przyjacielem, ale kurde no, kocham go...
- Oooh, moja mała Sammy w końcu jest szczęśliwa.. - Przytuliła mnie do siebie.
- I to jak...
- Cieszę się, serio. Pasujecie do siebie.
- Dzięki. A właśnie. Wczoraj był tu Twój były...
- James ? - Zapytała zaskoczona.
- Tak, chyba on. Nie wiem, Nath otwierał drzwi..
- Co chciał ?
- Pogadać z Tobą. Trochę się wkurzył, jak zobaczył Nathan'a bez koszulki.
- Yyy.. Bez koszulki ? Czy wy ? MATKO !
- Nie, nie. Spokojnie. Do niczego nie doszło...
- Dlaczego ?
- Gdyby nie to, że ten cały James zadzwonił do drzwi to pewnie by coś było.. Wiesz... Ja byłam już w samej bieliźnie.
- I co dalej ?
- I gdy Nathy zszedł na dół, by zobaczyć kto się dobija o tak późnej porze, ja zasnęłam...
- O hahahah.... - Zaczęła się śmiać, tak że aż było mi głupio.
Rozmawiałyśmy jeszcze przez chwile, gdy dostałam wiadomość od mojego chłopaka, że wyszedł już z domu. Ponieważ mieszkał niedaleko, musiałam szybko lecieć do łaznienki i się ogarnąć... Wrrr...

****************************

Ehh... Jakiś taki z dupy ten rozdział. Nic kompletnie się tu kupy nie trzyma. To przez to, że nie mam weny. Niestety dzisiaj mnie ona nie dopadła.. :(
CO SĄDZICIE ? :) x

Rozdział (mimo, że taki beznadziejny) poraz kolejny dedykuje MOJEJ NAJWPANIALSZEJ, KOCHANEJ I NIEZASTĄPIONEJ DOMINICE (www.gold-forever.blog.onet.pl) :) xxx
Wiesz, że Cię kocham, prawda ? <333
+ Dziękuję za to, że podsunęłaś mi pomysł.. xD

Mimo wszystko, mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do komentowania :)
BUZIAKI xxxx


Uśmiech Nathan'a dla DOMINIKI


środa, 16 maja 2012

Rozdział 8

Po kolacji oboje byliśmy najedzeni. Przyznam, że kurczak po marokańsku w wykonaniu Nath'a to istne cudo. Nawet nie miałam pojęcia, że potrafi tak gotować.
Siedzieliśmy tak spoglądając sobie w oczy i od czasu do czasu się do siebie uśmiechając. Brunet trzymał mnie za rękę i delikatnie masował ją palcem. Takie chwile mogłyby trwać wiecznie, zdecydowanie.
- Wiesz, że kocham Twój uśmiech ? - Zapytałam, wpatrując się w śliczne oczy, w których było widać małe iskierki szczęścia.
- Kochasz mój uśmiech a mnie nie ? - Posmutniał.
- Wiesz... Nigdy tego nikomu nie mówiłam... - Speszyłam się. - Ale Kocham Cię. Kocham Cię jak nigdy nikogo. - Poczułam jak moje policzki pokrywają się rumieńcem.
- To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek usłyszałem. Też Cię kocham. - Chłopak wstał od stołu, podszedł do mnie i pocałował w policzek. Wziął talerze i zaniósł do zlewu. Doszłam do wniosku, że pomogę mu przy zmywaniu. Mając przed sobą odkręconą wodę, naszła mnie ochota, by oblać nią Nathan'a. Oczywiście też musiał mi to zrobić. Po dosłownie bardzo którkiej chwili obydwoje staliśmy cali mokrzy. Wtedy chłopak podszedł do mnie od tyłu i zaczął całować mnie po szyi. Aż przeszły mnie przyjemne dreszcze po całym ciele. Odwróciłam się do niego, zarzuciłam ręce na jego ramionach i namiętnie pocałowałam. Nath przyciągnął mnie do siebie, pogłębiając się w coraz bardziej gorącym pocałunku. Wskoczyłam na niego tak, że trzymał mnie za nogi, dalej obejmując go za szyję. Brunet wyniósł mnie na rękach z kuchni i pokierował się w stronę mojej sypialni. Czułam jego przyśpieszone bicie serca. Gdy wszedł do pokoju, rzucił mnie na łóżko. Oparł się swoimi rękoma nade mną, nadal łapczywie całując. Chwile później nie miałam już na sobie koszulki, a zaraz potem spodni. Zostałam w samej bieliźnie, więc przyszła kolej na rozbieranie mojego chłopaka. Szybkim ruchem zdarłam z niego t-shirt. Zaczęłam rozpinać jego pasek od spodni i dobierać się do rozporka, gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi...
- Kto to może być o tej porze ? - Zapytał Nath, zapinając pasek od spodni.
- Pójdziesz sprawdzić ?
- Jasne, ale czekaj tu na mnie. To dopiero początek. - Wyszedł, cwaniacko się uśmiechając.
Gdy zszedł na dół, usłyszałam jak otwierają się drzwi. Weszłam pod kołdrę i położyłam się wygodnie na łóżku. Byłam tak zmęczona, że nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam...

*************************

PRZEPRASZAM, że taki krótki, ale chciałam coś wstawić. Mam straszne urwanie głowy teraz. Na nic nie mam czasu. Porażka. Wszystko przez to, że koniec roku za miesiąc i muszę wszystko pozaliczać.
Więc, JAM WAM SIĘ PODOBA ? :D
Rozdział ponownie dedykuję Dominice, która jest moją największą motywacją do pisania tego opowiadania i zapraszam na jej bloga www.gold-forever.blog.onet.pl
Tak wgl, to miałam dodać ten rozdział jak będzie conajmniej 10 komentarzy, ale jak widać pewnie bym się nie doczekała...
Mam nadzieję, że się podoba i liczę na wasze opinie.
Buziaki xxxx


Jak może istnieć ktoś tak idealny ? ♥